Zajęcia dodatkowe

Fot. Skitterphoto (źródło: pexels)

W 1935 r. w polskiej szkole w Stanclewie otwarta została polska świetlica. Był to pomysł nowego kierownika szkoły – Leona Kauczora. Później prowadził ją też Stanisław Budych. Świetlica działała w każdy czwartek i niedzielę. Poza uczniami z miejscowej szkoły na zajęcia uczęszczały dzieci z Bredynek i Stryjewa. Wtedy też powołana została mieszana drużyna harcerska. Opiekunką jedenastu młodych skautów została Róża Konigsmann, a drużynową, szkolna bibliotekarka – Anna Zaremba. W czasie świąt natomiast organizowano dla dzieci w szkole teatrzyk kukiełkowy, po którym dzieci dostawały prezenty.

Pięć skrzypków i bas

Fot. Nikita Khandelwal (źródło: pexels.com)

W szkole polskiej w Stanclewie aktywnie działał chór i zespół muzyczny. Prowadził go Władysław Stachowski, wielki miłośnik muzyki i nauczyciel gry na skrzypcach. W pracach pomagał mu Jan Lubomirski, urodzony w Stanclewie etnograf. Muzykalni uczniowie mieli niejedną okazję, aby popisywać się swoimi zdolnościami. Wyjeżdżali na wycieczki i przeglądy zespołów, podczas których chór ze Stanclewa prezentował specjalny program artystyczny. Teksty i nuty przywoził dla nich z Olsztyna sam dyrygent chóru im. Feliksa Nowowiejskiego.

W przerwie marchewka

Fot. Marcus Spiske temporausch.com (źródło: pexels)

Lekcje w szkole w Stanclewie, poza tymi trwającymi w klasie od godziny 8 do 13, organizowano w szkolnym ogródku. Latem, przy ładnej pogodzie, dzieci uprawiały z nauczycielem marchewki i kalarepki. Każdy uczeń miał swoją własną grządkę i drzewko, które dawało mu wiele radości i satysfakcji. Dzieciom wolno było zjeść wszystko co wyhodowały.

Huczne otwarcie

Fot. fireskystudios.com

Otwarcie polskiej szkoły w Stanclewie nastąpiło 1 września 1930 roku i przebiegało wyjątkowo uroczyście. Nowy lokal, w wynajętej izbie poświęcił ksiądz Jan Zink. Z Olsztyna przybyli natomiast zacni goście: Franciszek Barcz, Jan Boenigk i sam redaktor „Gazety Olsztyńskiej” – Seweryn Pieniężny. Tylko, jak wspominał pierwszy nauczyciel – Władysław Zakrzewski – klasę zastał, owszem, przygotowaną, ale pustą. O meble i ławki musiał postarać się sam. Wyposażenie wykonał miejscowy stolarz – Józef Weinert.

1001 dni Jana Hedrycha

Fot. Brent Connelly (źródło: pixabay)

Od 27 maja 1929 r. nauczycielem Katolickiej Szkoły Polskiej w Chaberkowie był Jan Hedrych. Oprócz nauczania organizował dla dzieci liczne zajęcia pozaszkolne: chór i zespół teatralny, uczył gry na skrzypcach. Rozpoczął przygotowania do założenia drużyny harcerskiej. Propagował sport. Dzięki bliskim kontaktom z mieszkańcami wsi i okolicy wzrosła liczba uczniów – z siedmiu do dwunastu. Był aktywnym, sumiennym i lubianym nauczycielem, co nie odpowiadało niemieckim władzom oświatowym. 22 lutego 1932 r. został pozbawiony prawa do nauczania pod pozorem uchybień w przestrzeganiu prawa pracy.

Żeby głowy nie schylać

Fot. Amber Avalona (źródło: Pixabay)

Katolicką Szkołę Polską w Giławach otwarto 2 czerwca 1931 roku. Niemcy za wszelką cenę dążyli do jej zlikwidowania, łącznie z napadem na szkołę hitlerowskiej bojówki i zmuszeniu właściciela domu, w którym szkoła wynajęła jedną izbę, do zerwania umowy. W roku 1932 Józef Michałek oddał na potrzeby szkoły malutki pokoik w swoim domu. Niestety pomieszczenie było za niskie. Zerwano więc podłogę i… pogłębiono je o 40 cm, aby spełniło niemieckie wymagania dla izby lekcyjnej.

Przegrana walka

Fot. Veetezy (źródło: stocksnap.io)

Jerzy Lanc – nauczyciel z Piasutna, dla szkoły polskiej poświęcił najwięcej. Angażował się w nią tak mocno, że władzom pruskim nie podobało się to wyjątkowo. Próbowano zniechęcić go na wiele sposobów. Przez zaledwie rok pracy na rzecz szkoły doświadczył prześladowań, był śledzony,  zastraszany i napadany. Karano ludzi za sympatię do niego i pisano oszczerstwa w prasie. Próbowano nawet wykupić dom, w którym mieszkał, by go z niego wyrzucić. Gdy i to się nie udało – zginął w podejrzanych okolicznościach. Zatruł się czadem we własnym pokoju, choć niemiecki lekarz orzekł zapalenie płuc.

Popularność i radio

Fot. Diego Passadori (źródło: unsplash.com)

Kierownik szkoły w Piasutnie – Jerzy Lanc, przybył na Mazury ze Szklarki Śląskiej w Wielkopolsce. Już wtedy był cenionym i szanowanym nauczycielem. Zamieszkał w szkole, którą zorganizowano w domu pani Wilhelminy Lumowej. Szybko polubili go też Mazurzy, z którymi łatwo nawiązywał przyjacielskie kontakty. Cieszył się wyjątkowym zaufaniem i popularnością. Choć klasa za dnia świeciła pustkami, wieczorami, w jego prywatnym pokoju spotykało się potajemnie wielu Mazurów. Miał tam bowiem zainstalowane jedyne w okolicy… radio.

„Karłowata” szkoła

Fot. Bruce Mars (źródło: stocksnap.io)

Pierwszą i jedyną szkołę polską na Mazurach otwarto 13 kwietnia 1931 r. w Piasutnie koło Szczytna. Miała ona służyć przynajmniej trzynaściorgu dzieci z rodzin ewangelickich. Tymczasem na otwarcie przybyło osiemnastu dorosłych i… dwoje dzieci. Nauczyciel – Jerzy Lanc, napisał po uroczystości, że ludność polska jest zastraszona i choć wszyscy okazują gotowość przysyłania dzieci, boją się policji. Do maja udało mu się z trudem zapisać pięcioro uczniów. Ostatecznie jednak prowadził lekcje tylko dla jednej, niepełnosprawnej dziewczynki.

3676 dni w Chaberkowie

Fot.: Sweetaholic (źródło: pixabay.com)

Katolicka Szkoła Publiczna w Chaberkowie działała od 10 kwietnia 1929 do 4 maja 1939 roku. Szkołę urządzono w domu Jakuba Nowoczenia, gdzie już działało polskie przedszkole. W drugiej części budynku było mieszkanie nauczycieli. Pierwszym kierownikiem placówki była Maria Zientarówna, która pracowała w Chaberkowie do 27 maja 1929 r. Początkowo w szkole uczyło się pięcioro dzieci.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij