Piotr Maciej Jasiek

Od stycznia 1933 r. kierownik polskiej szkoły w Wymoju. Rys. Karolina Lewandowska.

Biogram i osiągnięcia nauczyciela w prezentacji pt. Ród Jaśków z Zakrzewa autorstwa Klaudii Tyborskiej oraz Marty Blicharz, uczennic Gimnazjum nr 2 im. Ludzi spod Znaku Rodła w Złotowie. Zobacz w: Młodzieżowa encyklopedia internetowa bohaterów Krajny, pod red. Michała Kokowskiego.

Do rozbiórki

Fot. freestock.org (źródło: pexels)

Szkołę polską w Wymoju zorganizowano w 1930  r. w mieszkaniu Marty Stinkowej – siostry Jana Boenigka. Początkowo gospodyni wynajmowała jeden z pokoi na działalność Polsko-Katolickiego Towarzystwa Szkolnego na Warmię. Później odbywały się tam lekcje. Gdy w 1939 r. uczniów było zaledwie pięciu, a ostatniego nauczyciela, Piotra Jaśka osadzono w obozie koncentracyjnym – szkołę zamknięto. Po zakończeniu II wojny światowej w domu z polską szkołą krótko mieszkali dawni właściciele, jednak budynek trzeba było zburzyć. W 1945 r. nowa szkoła polska powstała w przedwojennym budynku… szkoły niemieckiej.

Słodkie przekupstwo

Fot. Jessica Levis (źródło: pexels)

Szkoła polska w Wymoju należała do jednych z najmniejszych. Jej pierwszy nauczyciel – Konrad Sikora, wraz z żoną starali się, aby z każdym miesiącem uczniów przybywało. Zachęcali rodziców do zapisywania swoich pociech, przekonując, że przy małej klasie nauczyciel jest w stanie zapewnić więcej uwagi uczniom. Równie ważnym argumentem okazywały się przynoszone w prezencie pomarańcze i słodycze oraz zorganizowanie szkolnych śniadań dla dzieci. Cóż, przez żołądek do serca. Jak się wkrótce okazało, w niemieckich szkołach też wprowadzono podobną praktykę.

Daleka droga

Fot. Isaak Taylor (źródło: pexels)

Do szkoły polskiej w Womoju otwartej 23 października 1930 r. chodziły nie tylko tzw. dzieci miejscowe, ale też te z odległych o ponad 8 km wsi Majdy, Kręsk, Gryźliny i Klucznik. W 1937 r., za przejazd furmanki z przewożonymi dziećmi przez las państwowy leśniczy liczył sobie 3 marki dziennie. Wielu rodziców nie było na to stać, a nie zawsze młodzi uczniowie mogli pokonywać tak długą drogę pieszo. Dlatego też  część z nich rodzice oddawali na stancje do ludzi w Wymoju. Kilkakrotnie starano się założyć szkołę w Majdach, ale bez skutku.