Franciszek Piotrowski

Od 1933 r. nauczyciel w szkole polskiej w Worytach. Rys. Karolina Lewandowska.

Recenzja Henryka Chałupczaka opublikowana na łamach „Komunikatów Mazursko-Warmińskich” dotycząca książki Franciszka Pieczkowskiego pt. Wspomnienia polskiego nauczyciela w Niemczech.

Nauka i zabawa

Fot. Photo MIX Ltd. (źródło: pexels)

Systematycznie prowadzona w szkole w Worytach praca kulturalno-oświatowa, zapobiegała jej likwidacji. Dodatkowe zajęcia sprzyjały dopływowi nowych uczniów. Szczególnym wydarzeniem był zjazd dzieci ze wszystkich szkół z południowej Warmii, który odbył się 6 września 1936 roku. Młodzież zgromadziła się na łące rolnika Prassa, która znajdowała się naprzeciw szkoły. Dzieci bawiły się w korowodach tanecznych i pokazach gimnastycznych. Obywały się występy chórów, a harcerze prezentowali swoje umiejętności  drużynowe.

Mały konspirator

Fot Mabel Amber (źródło: pixabay)

Szkoła w Worytach była często wizytowana przez nieprzychylnego polskim nauczycielom i uczniom dr Franza Pasternacka. Nauczyciel Franciszek Piotrowski wspominał go jako bardzo pryncypialną i pedantyczną osobę. Szczególnie odnotował jedno zdarzenie związane z radioaparatem „Telefunken”. Gdy pewnego razu dr Pasternack zjawił się z kolejną wizytą w szkole, widząc radio przestawił falę z Warszawy na Deutschlandsender. Od tej pory jeden z uczniów siedzących przy aparacie, Bronek Meller, codziennie po wysłuchaniu wiadomości z kraju, nastawiał go na Berlin. Chłopiec nie dawał się zaskoczyć wizytatorowi, ponieważ miał przed sobą okno, przez które widział jedyną drogę, którą mógł on nadejść, nawet w pozycji schylonej, jak to niekiedy czynił.

Nauczycielska aktywność

Free photo (źródło: pexels)

Nauczyciel Franciszek Piotrowski przybył do Katolickiej Szkoły Polskiej w Worytach w 1933 roku. Jako inicjator różnych form działalności kulturalnej prowadził amatorski zespół teatralny, inspirował do czytelnictwa książek, prowadził zajęcia świetlicowe. Był niezwykle aktywnym i energicznym pedagogiem. Po rozwiązaniu polskiej szkoły w Gietrzwałdzie, dwa razy w tygodniu chodził do tej wioski, gdzie prowadził zajęcia świetlicowe i uczył śpiewu.